Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 24 sierpnia 2014

Rozdział 1

Leon:
Stoję z Tomasem przy domu Violetty.
- i co  wychodzi czy nie?
- spoko zdążymy za dzwonie do niej.
Czekałem chyba z 5 sygnałów.
- laska wychudzi.
- mam problem muszę wyjść przez balkon.
-  znowu się czepia?
- tak, pomożesz mi.
- ja pierdole.
- pomożesz proszę
- już idę.
- kocham.
Przeskoczyłem przez płot.
- Leon idioto co ty  robisz.
- ratuje księżniczkę z wieży a ty mi w tym pomożesz.
- co znowu ją nie puścił i musi wychodzić balkonem?
- no tak ale książę jej w  tym pomorze.
- a tak z ciekawości pytałeś rodziców o pozwolenie, spytał się Tomas przeskakujący przez furtkę.
- proste że nie powiedziałem że idę do ciebie na noc.
- stary ja powiedziałem że idę do ciebie.
- to będzie przypał jak się dowiedzą.
- Będziecie tak gadać czy mi pomożecie.
Wszedłem na drzewo.Przeskoczyłem na balkon.Pomogłem Violi się prze dostała. Jak byliśmy już na ziemi dopiero zauważyłem  jak ładnie wygląda. Byłą obrana tak: 

polyvore.jpg -ślicznie wyglądasz ,powiedziałem jej to na ucho kiedy obejmowałem ją z tyłu .
- dobra lecimy po Lu i na koncert Green Day, oznajmił Tomas.
- ją nie trzeba ściągać co nie , spytałem się Tomasa bo w końcu to jego dziewczyna.
- nie ona czeka w parku.











.....................................................
Spokojnie nie zaniżam poziomu tylko te rozdziały pisałam bardzo dawno temu .
buziaczki









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz