Violetta:
Poszliśmy po lu i na koncert.Pewnie w domu już awantura gdzie jestem. Za czeli grać wolny kawałek oplotłam rękami jego szyje i położyłam głowę na jego torsie.On mnie przytulił i gładził po plecach jechał co ras niżej aż zjechał na moje pośladki.Nic jednak nie chciałam mówić bo nawet mi się podobało. Pocałowałam go tak jak nigdy. Za uwarzyłam że Ludmiłą z Tomasem też tańczą.
Jak można nazwać to tańcem. Za pleców usłyszałam wołanie Violetta i Leon tak to nasi kochani rodzice przerywają nam w najlepszym momencie.
- Mamusia, powiedział Leon który próbował zgrywać głupka.
- Leon już wyrosłeś na robienie z siebie głupka.
- a le wiesz dla ciebie zawsze będę dzieckiem, powiedział Leon z uśmiechem na twarzy.
- Violetta wyrażałem się jasno nie możesz iść na koncert. A ty nie dość że z lekce warzyłaś moje zdanie to jeszcze pozwalasz że by ten gówniarz cię obmacywał.
- ale nic się nie stało ,powiedziałam najprościej jak się dało.
- ale mogło dziewczyna masz dopiero 14 lat.
- przecież nie jestem głupia.
- mam nadzieje idziemy.
- już idę tylko pożegnam się Leo...
- nie już w tej chwili idziemy.
- weź nie rób mi siary kobieto, usłyszałam krzyki Leona nawet się zaśmiałam.
- i co bawią cie bezczelne odzywki tego gówniarza.
- wiesz szczerze to tak.
Pojechaliśmy do domu zaczął truć poszłam wykonać wieczorne czynności i poszłam spać.
Rano:
Obudziłam się dzięki mojemu budzikowi kupionemu przez ojca.
Poszłam ubrać się i wykonać mono tone czynności.
Zjadłam śniadanie i wyszłam do szkoły w rezultacie ubrałam się tak:
W drodze do szkoły spotkałam Ludmiłę i opowiedziałam o całym zajściu. Na pierwszej lekcyj czyli na Matmie wysłała mnie po dziennik do 3b.
Czyli to klasy Tomasa i Leona. Poszłam do sali od geografii.
- Leon po butka nie śpij , usłyszałam darcie się nauczycielki.
Weszłam zobaczyłam śpiącego Leona i Tomasa którego go szarpie.
- Pani Czarnecka prosi dziennik 3b.
- Już tylko wpiszę temat, a mam prozibę spróbuj go obudzić.
-Leon wstawaj!
- tak mamo jeszcze 5 min, cała klasa wybuchła śmiechem a ja się lekko wkurzyłam.
-Pierwszy i ostatni raz nazywasz mnie swoją matką.
Po tych słowach wstał i otarł oczy.
- o kochanie!
- Violetta masz dziennik i powiedz pani że wpisywałam temat.
- dobrze, odpowiedziałam i zabrałam dziennik.
Już chciałam wychodzić ale ktoś mnie zawołał.
- Viola o której kończysz?
- o 14
- ok przyjdziemy z Tomasem do ciebie i Ludmiły.
- Viola marsz do klasy i już z nim nie gadaj, mówiła pani Drentwa.
Wyszłam i od razu poszłam na matmę.Musiałam się tłumaczyć i jak mi odpuściła usiadłam koło Lu.
Leon:
Niech ta baba przestanie drzeć mordę bo zwariuje.
-Może pani przestać głowa mnie boli.
-Nie nie mogę przestać jeszcze raz pokażesz szczyt chamstwa to od razu pójdziesz u pani dyrektor.
- oczywiście,powiedziałem z pogardą.
-Verdas.
Nagle zadzwonił dzwonek.
Szybko z Tomasem z tam tąd wyszliśmy.
- to nasza ostatnia lekcja?
-tak jest 14.
Siedzieliśmy na dworze i czekaliśmy kiedy one wyjdą.
-słuchaj mam pomysł weźmy sobie jutro po jedźmy nad jezioro,powiedziałem.
- ej to nie zły pomysł.
-wiesz tylko czym pojedziemy?,zapytał Tomas.
- pustaku prze cięż 24 jedzie nad Białkę.
- a no zapomniałem.
-to co tylko żeby dziewczyny się zgodziły, bo nie wiem jak ty ale ja mam zamiar zobaczyć Viole w bikini.
- a myślisz że ja nie chce zobaczyć Lu?
- yhy, usłyszałem głos dziewczyn chyba to słyszały dziewczyny.
-dobra chodzicie idziemy,powiedziałem i złapałem Violettę za rękę. Tak samo postąpił Tomas.
- co myślicie o wypadzie nad jezioro w ten weekend
- dla mnie spoko a dla ciebie Violu, pytała się Lud.
.......................................................................................................................................
I o to drugi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz