Violetta:
Leon był ubrany tak
Jechaliśmy 24 z pół godziny. Wysiedliśmy na przystanku. Został 20 min drogi. Za czełam narzekać więc Leon wziął mnie na ręce. Delikatnie postawił mnie na rozgrzany piasek od słońca. Pocałowałam go najlepiej jak umiałam. Wspólnie rozłożyliśmy koc i usiedliśmy na nim. Leon bez wahania zdjął bluzkę w tym pokazując swoje mięśnie. Chyba zauważył że się na niego gapię.
Nie zauważyłam kiedy usiadł za mną rozkrokiem i złapał za biodra. Szepnął mi delikatnie i cicho do ucha:
-mała rozbierasz się czy mam ci pomóc
- myślę że sama sobie po radze.
- wiesz zawsze może pomóc ekspert- powiedział i dostał o de mnie łokciem w ramię
- nie w szczepionkę.
-bardzo śmieszne
Spendziliśmy na plaży 3 godziny i postanowiliśmy już wrócić .Oczywiście musiałam dostać szlaban. Postanowiłam zadzwonić do Leona.
- Hej kotek
- cześć jak tam w domu strasznie cię katowali?- zapytał.
- Powiem krótko skończyło się na szlabanie na 2 tygodnie. a u ciebie.
- Ja mam o wiele gorzej na wakacje wysyłąjął mnie na obuz matematyczny.
- Ciebie pszeciesz ty masz ledwo 2.
- Obczaj rodzice Lu i Toma się nie skapneli.
- my zawsze mamy przesrane.
- tak prawda.
....................................................................................
podoba wam się mój nowy blog
Super czekam na next :)
OdpowiedzUsuń